Podsumowanie 2021 roku – ODKRYCIA

Zastanawiałem się długo od czego zacząć lub na czym oprzeć to, co działo się w moim rumowym 2021, a nawet 2020 roku.

I wymyśliłem.

Hasłem przewodnim tego podsumowania będą ODKRYCIA.

Jedne takie, które wywalały na wierzch gały i podniebienie lub portfel, inne stanowiły naukę pozwalającą dokonywać kolejnych kroków i doświadczenia.

Dla części z Was nie zabrzmi to jak coś nowego, ale myślę, że u niektórych może mocno pobudzić wyobraźnię. I mimo, że niby o wszystkim wcześniej wiedziałem, to ten rok szczęśliwie dał mi możliwość tego mocno doświadczyć.

Zacznę delikatnie – od cyfr:
– ponad 150 spróbowanych nowych rumów
– 3 festiwale – niestety tylko tyle
– 43 przeprowadzone degustacje
– 847 osób na degustacjach
– 9 przeszkolonych sklepów
– ponad 300 wykorzystanych butelek

Ale do sedna… ODKRYŁEM, że:

1.
Ten sam surowiec, taka sama fermentacja i destylacja, ten sam magazyn i dwie z pozoru takie same beczki stojące obok siebie tyle samo czasu nie będą zawierały płynu o takim samym profilu. Niezwykle ciekawe doświadczenie, ale i wielki podziw dla Master Blenderów, którzy potrafią co roku stworzyć to samo dzieło z innego „rzutu” beczek. No chyba, że jest na to jakiś patent, o którym nie wiem…

2.
Winę za zbitkę w dostawie zawsze ponosi pakujący.
I nie dajcie sobie wkręcić, że jest inaczej. Oczywiście nie zamierzam być tu adwokatem kurierów, bo pewnie niejeden ma swoje za uszami, ale patrząc na to, ile roboty mają ostatnimi czasy, nie ma szans, aby zaopiekowali się oni waszą paczką nawet jeśli będzie cała oklejona taśmami „fragile”. I nic z tego, że ubezpieczycie ją sobie na pięknie wyglądające na druczku tysiące. Przychodzi pachnący kartonik i już wiesz, że jesteś w d*pie, a karton odpakowujesz z nadzieją, żeby to co pękło było najtańszym elementem. Czasami lepiej przepłacić, ale spać spokojnie i mieć co pić.

3.
Najlepsze (warte uwagi i spróbowania) rumy, to nie tylko te najstarsze lub o najpiękniej skonstruowanym marketingu. Oczywiście są wyjątki, ale zawsze kupuj świadomie i nie daj sobie wmówić, że coś jest najlepsze na świecie, dopóki sam tego nie spróbujesz i sam nie wyrobisz sobie własnej opinii. Cały czas powtarzam, że jeśli ktoś uważa, że rum jest niedobry, to oznacza tylko i wyłącznie fakt, że nie trafił ten ktoś na swój „egzemplarz”. Kategoria ta jest wystarczająco bogata, aby zaspokoić gusta najbardziej wymagających konsumentów i jeśli odpowiednio długo będziesz szukać, to znajdziesz na pewno.

3.1
– najciekawszym odkryciem dla mnie były rumy białe (niestarzone), do których zawsze podchodziłem z dystansem i lekką niechęcią, i które zazwyczaj pozostają w cieniu tych z beczek. Bez wątpienia wpłynął na to mój test daiquiri, choć zaczęło się od mojego sprzeciwu na niechęć i niedocenienie przez konsumentów tej grupy rumów. Od tamtej pory każdy moje zakupy zahaczają o jakiś biały rum.

3.2
– drugim odkryciem i nowym upodobaniem stały się rumy estrowe o wyrazistym, dzikim i lakierowym charakterze. W tej grupie bez wątpienia wiedzie prym Jamajka, do której powoli, ale sukcesywnie dołączają kolejne destylarnie z innych stron świata, np.: Reunion (Savanna), RPA (Mhoba), Tajlandia (Chalong Bay), czy australijski Beenleigh (ze swoim Inner Circle).

4.
Rumy to nie tylko Karaiby i Ameryka Centralna. Oczywiście poziom ich produkcji i popularność w Europie przykrywa pozostałe regiony świata, ale nie są to jedyne najlepsze rumy, jakie możemy spróbować. I oczywiście to też wiedziałem, ale – znów – w związku ze zbyt częstym pojawianiem się takiego przekonania, postanowiłem trochę temat zgłębić. Inne kierunki geograficzne, a wśród nich Azja, Australia, Afryka Południowa, a nawet Europa potrafią naprawdę pozytywnie zaskoczyć! Tak więc miejcie oczy i podniebienia otwarte, abyście nie przeoczyli czasami bardzo smacznych rumów, o których nigdy byście nie pomyśleli.

5.
Świat rumów konsumpcyjnych i inwestycyjnych to dwa różne światy, które stykają się bardzo rzadko i w niewielu miejscach. Jedni nie widzą najmniejszego sensu w kupowaniu butelek za 2, 3 i więcej tysięcy złotych za butelkę. Inni tzw. podstawki mają już daaaawno za sobą, a ich wybory są oparte na wybiórczych i bardzo świadomych decyzjach. Jeszcze innych interesuje jedynie wielkość stopy zwrotu z inwestycji. No i oczywiście jest jeszcze ogromna grupa tych z Was, którzy chcą po prostu spędzić miło czas z kieliszkiem pysznego rumu w dłoni, choć wybór rumu nie jest aż tak precyzyjnie skonkretyzowany.
Trzy lata temu, gdy usłyszałem – „kupuj rumy bo drożeją”, moja reakcja była dość prześmiewcza i z dużym poczuciem niedowierzania. Ostatni rok (w zasadzie dwa) pokazały jak bardzo powinienem był potraktować tę zapowiedź poważnie.
Poruszanie się w tej kategorii wymaga bardzo dużego skupienia, zrozumienia, wiedzy i wyczucia. Chyba, że ma się świetnych i dobrze zorientowanych informatorów – to baaardzo ułatwia wybory. I oczywiście można się buntować o to, że rumy finansowo podążają ścieżką whisky, ale jest to proces nieunikniony i zwyczajnie trzeba się z tym pogodzić.
Na szczęście powstają nowe projekty, wychodzą na światło dzienne nowe destylarnie, a wybór jest tak wielki, że z jednej strony naprawdę jest w czym wybierać, a z drugiej grupa wchodzących, początkujących konsumentów tak liczna, że „ochów i achów” końca się absolutnie nie spodziewam.

MOJE NAJLEPSZE RUMY 2021
– Inner Circle Cask Strength
– Mhoba 151 Strand + Mhoba 101 Strand
– Velier Foursquare Sassafras
– WPE Warehouse#1 CZ UPB
– Black Tot 50th Anniversary
– Black Tot Master Blenders Reserve 2021
– Pusser’s 50th Anniversary
– Ron Esclavo XO Cask Strength (w kamionce)
– Mount Gay Port Cask Expression
– Chairman’s Reserve 2005
– Rum Artesanal Guyana Enmore 27yo REV
– Foursquare 2008 Wealth Solutions No.5
– Nine Leaves Cabernet Sauvignon Cask
– Velier Enmore 1995
– Velier Royal Navy Very Old Rum
– Long Pond 2007 TECA 12yo NRoJ
– Tamosi Oheru 2001 Skeldon

Bardziej trafionym określeniem byłoby – te, które najbardziej zaskoczyły i zachwyciły. Wybór najlepszego nigdy nie jest łatwy jednoznaczny, bo każdy jest inny, i można powiedzieć, że zależnie od nastroju i dnia któryś z nich zajmie pierwsze miejsce.

ULUBIONY KIERUNEK
Na dziś? Głównie Gujana/Demerara!
– Ooo TAK!!! Poziom oraz bogactwo tego, co jest on wstanie dać pijącemu jest wręcz spektakularny. Oczywiście nie są to super rozwinięte estry, i jeden destylator drugiemu nierówny, ale uważam, że kierunek absolutnie zasługuje aby wejść w niego o wiele wiele głębiej niż znane większości z nas El Dorado. Na prawdę na to zasługuje.

NAJCIEKAWSZA PODRÓŻ
E&A Scheer


(więcej o tym już niedługo w osobnym artykule)

NAJGORSZE Z RUMOWEGO ŚWIATA
– Cinecane Popcorn 12 Gold
– Dead Man’s Fingers Pineapple
– Arehucas Ron Miel Honey

UDZIAŁ W FESTIWALACH
Z wiadomych powodów nie było ich za wiele, a z tych, które wystartowały udało mi się odwiedzić:
Whisky & Rum ann ZEE festival – IJMUIDEN – 8-9 October 2021
RUMFEST BYBARLIFE – 11.09.2021 – PRAGA
10. German Rum Festival – Berlin 28/29.08.2021
Klikając w linki przejdziesz do relacji filmowej. Niestety z powodu braku możliwości przełożenia dość ważnej degustacji nie udało mi się dotrzeć do Paryża na Whisky Life Paris, czego bardzo żałuję i spróbuję to naprawić w tym roku.

Na koniec dwie kwestie, które określę „doświadczalnymi”.

Pierwsza była dla mnie najbardziej wymagającym i rozbudowanym pojedynczy projektem i był to wspomniany wyżej test daiquiri (link do finału), który początkowo obarczony sprzeciwem na ogólną niechęć do białych rumów, przemienił się w ciekawość, a zakończył presją związaną z tym, co ostatecznie z tego wyjdzie. Jak się okazało, wpłynął on na świadomość wielu konsumentów, a w moim przypadku doprowadził do tego, że w każdych moich zakupach pojawia się jakiś biały rum. Zwiększa to szansę na kontynuację tego testu w oparciu o nowe, kolejne rumy. No i wiele wskazuje na to, że będzie.

Przy tej okazji pojawiły się też propozycje innych koktajli na innych rumach.
Czy ogarnę? Nie wiem. Przypuszczam, że musiałby któryś z tych koktajli wpaść w mój gust na tyle, abym chciał zacząć z nim kombinować. Na pewno musiałoby to też być nieskomplikowane, aby każdy mógł sobie zrobić takiego drinka w domu sam. Nie wiem, może Cuba Libre?

I druga – zabawa w starzenie.
Oparta na eleganckich karafkach oraz dębowym z różnym stopniem wypalenia wkładzie będącym wcześniej elementem beczki, w której starzony był destylat. Czy ta zabawa spowoduje, że w przyszłości zdecyduję się na coś większego? Pojęcia nie mam! Ale sama w sobie zabawa okazała się na tyle niedroga i interesująca, że na tym poziomie ilości chyba pozwolę sobie na szerszą kombinatorykę.

Czy wyczerpałem sprawę? – nie wiem.
Czy o czymś zapomniałem? – możliwe…
…ale każdego jednego dnia jestem wdzięczny, że mogę doświadczać tych wszystkich pięknych rzeczy związanych z kategorią rumów, czego i Wam szczerze życzę!

Próbujcie!
Jak najwięcej! Jak najszerzej!
Korzystajcie z każdej możliwej okazji, aby spróbować nowego rumu!
Naprawdę trudno o piękniejsze doznania w mocnych alkoholach…

Trzymajcie się i do zobaczenia przy szklaneczce rumu!
Albo butelce – kto wie?! 😉

Krzysiek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*
*